Strona to nie jeden produkt. To zestaw decyzji, z których każda przesuwa cenę. Poniżej te, które przesuwają ją najmocniej, i pytania, które warto zadać, zanim podpiszesz umowę.
Co realnie kosztuje
| Składnik | Co go zwiększa | Jak go obniżyć |
|---|---|---|
| Liczba podstron | Każda osobna usługa, lokalizacja, podstrona zespołu | Zacząć od trzech kluczowych, dokładać później |
| Teksty | Pisanie od zera, wywiady, korekty | Dostarczyć własne materiały, choćby w punktach |
| Zdjęcia | Sesja u klienta, zdjęcia realizacji | Użyć dobrych własnych zdjęć z telefonu |
| Funkcje | Rezerwacje, płatności, panel klienta, sklep | Wdrożyć tylko to, co ktoś faktycznie kliknie |
| Wykonawca | Agencja z pełną obsługą | Freelancer, ale bez tekstów i opieki |
Liczba podstron
Jednostronicowa wizytówka firmowa i serwis z dziesięcioma podstronami usługowymi to inny nakład pracy. Każda podstrona wymaga układu, tekstu i sprawdzenia na telefonie.
Teksty
Największa niewidoczna pozycja. Jeśli dostarczasz gotowe treści, płacisz mniej. Jeśli mają powstać od zera, ktoś musi z Tobą przegadać ofertę, zrozumieć klientów i to napisać. To dzień pracy na podstronę, czasem więcej.
Tu rodzi się większość opóźnień. Wykonawca czeka na teksty, klient odkłada, projekt stoi dwa miesiące.
Zdjęcia
Zdjęcia z banku zdjęć są tanie i wyglądają jak z banku zdjęć. Sesja u Ciebie kosztuje osobno, ale to często ta pozycja decyduje, czy strona wygląda na prawdziwą firmę.
Funkcje
Formularz kontaktowy dostajesz w każdej wycenie. Rezerwacja terminów, płatności, panel klienta, sklep i integracja z systemem, którego już używasz, to inna kategoria kosztu, bo trzeba je połączyć i przetestować.
Kto to robi
Kreator obsłużysz sam za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Freelancer wyceni taniej niż agencja, ale zwykle bez tekstów, zdjęć i opieki. Agencja bierze więcej i bierze też odpowiedzialność za całość.
Kreator ma sens, gdy
- Potrzebujesz jednej strony z telefonem i adresem.
- Masz czas i cierpliwość, żeby zrobić to samemu.
- Strona nie musi walczyć o wyniki w wyszukiwarce.
Kreator przestaje wystarczać, gdy
- Chcesz osobne podstrony pod różne usługi i miasta.
- Potrzebujesz szybkiej strony, bo klienci wchodzą z telefonu.
- Nie masz czasu i pierwsza wersja stoi w połowie od pół roku.
Koszty, o których nikt nie mówi na starcie
- Domena, kilkadziesiąt złotych rocznie.
- Hosting, od kilkudziesięciu złotych rocznie w górę.
- Opieka: aktualizacje, kopie zapasowe, drobne poprawki. Albo płacisz ryczałt, albo płacisz za każdą zmianę osobno.
- Poprawki po wdrożeniu. Ustal z góry, ile rund poprawek zawiera cena. Bez tego zaczyna się nieprzyjemna rozmowa w najgorszym momencie.
- Certyfikat i zgodność. Polityka prywatności, regulamin, obsługa formularza zgodna z RODO. Zwykle drobne kwoty, ale ktoś musi je zrobić.
Jak nie przepłacić
Zacznij od pytania, co strona ma robić. Nie „jak ma wyglądać”, tylko co ma się wydarzyć: telefon, wiadomość, rezerwacja, zapytanie o wycenę. Strona bez jednego jasnego celu rozrasta się o rzeczy, których nikt nie potrzebuje, a każda z nich kosztuje.
Pytania przed podpisaniem umowy
- Czy dostaję dostęp do domeny i hostingu na własne nazwisko?
- Co dokładnie zawiera cena: teksty, zdjęcia, ile rund poprawek?
- Czy po zakończeniu prac mogę edytować treści samodzielnie?
- Co się dzieje po wdrożeniu i ile kosztuje utrzymanie?
- Kto ma prawa do projektu graficznego i zdjęć?
- Ile trwa wdrożenie i od czego liczy się termin?
Pierwsze pytanie jest najważniejsze. Odpowiedź „my się tym zajmiemy” bywa kosztowna przy rozstaniu, bo odzyskanie własnej domeny od byłego wykonawcy potrafi zająć miesiące.
Czego nie kupować
Strony za kilkaset złotych z gotowego szablonu, wypełnionej cudzymi tekstami. Wygląda jak setka innych, nie ma czego pozycjonować i po roku i tak robisz ją od nowa.
Drugą skrajnością są rozbudowane serwisy dla firm, które potrzebują jednej dobrej strony z telefonem na wierzchu. Zapłacisz za funkcje, których nikt nigdy nie kliknie.
Uwaga na abonament „strona za złotówkę”. Niska rata miesięczna zwykle oznacza, że domena i strona nie są Twoje. Po zakończeniu umowy zostajesz bez jednego i drugiego, a klienci trafiają pod adres, którego już nie kontrolujesz.
Nasze podejście
Nie podajemy ceny przed rozmową, bo bez wiedzy o zakresie każda liczba byłaby zmyślona. Ustalamy, co strona ma robić, ile potrzeba podstron i skąd wezmą się teksty oraz zdjęcia. Dopiero potem wyceniamy. Widełki dla typowych zakresów trzymamy w cenniku.
Jeśli chcesz najpierw sprawdzić, gdzie stoisz, zacznij od bezpłatnego audytu obecności online. Czasem okazuje się, że pilniejsza jest wizytówka, a strona może poczekać kwartał.

