Strona firmy usługowej ma jedno zadanie: doprowadzić do kontaktu. Wszystko, co temu nie służy, jest dekoracją. Poniżej elementy, których brak najczęściej blokuje zapytania.
1. Jedno zdanie mówiące, co robisz i dla kogo
Widoczne od razu, bez przewijania. Odwiedzający decyduje w kilka sekund, czy trafił dobrze.
Nagłówek, który działa
- „Remonty łazienek pod klucz w Gliwicach i okolicy.”
- „Serwis pomp ciepła na Śląsku, dojazd w 24 godziny.”
- Usługa, teren, warunek. Trzy informacje w jednym zdaniu.
Nagłówek, który nic nie mówi
- „Kompleksowe rozwiązania dla wymagających klientów.”
- „Twój partner w biznesie od 2010 roku.”
- Pasuje do dowolnej firmy, więc nie pasuje do żadnej.
2. Konkretna oferta rozbita na usługi
Jedna strona z listą wszystkiego, co robisz, działa gorzej niż osobne sekcje albo podstrony dla głównych usług. Klient szuka jednej rzeczy i chce zobaczyć, że robisz właśnie ją, a nie że robisz wszystko.
Rozbicie na osobne podstrony ma jeszcze jedną zaletę: każda z nich może odpowiadać na inne zapytanie w wyszukiwarce. Strona zbiorcza konkuruje sama ze sobą.
3. Ceny albo przynajmniej widełki
Najczęściej pomijany element i najczęstsza przyczyna braku zapytań. „Wycena indywidualna” przy każdej pozycji czyta się jak „drogo, ale nie powiem ile”. Część odwiedzających zamyka kartę właśnie w tym miejscu.
Widełki albo cena od czegoś odsiewają ludzi bez budżetu, zanim zajmą Ci godzinę rozmowy. To korzyść, nie strata.
Gdy naprawdę nie da się podać ceny, podaj przynajmniej jedną z tych rzeczy: cenę przykładowej, typowej realizacji, przedział od do, cenę za jednostkę albo koszt samego dojazdu i diagnozy. Każda z nich jest lepsza niż milczenie.
4. Dowody, że umiesz
- Zdjęcia własnych realizacji, nie z banku zdjęć.
- Opinie z imieniem i kontekstem, a nie anonimowe cytaty.
- Konkretne liczby, jeśli je masz i potrafisz je udokumentować.
- Zakres działania: miasta i dzielnice, do których dojeżdżasz.
- Certyfikaty i uprawnienia, jeśli w Twojej branży coś znaczą.
Wymyślone opinie i naciągane statystyki rozpoznaje się szybciej, niż się wydaje, i kosztują więcej, niż dają.
5. Kontakt widoczny wszędzie
Numer telefonu klikalny na telefonie, formularz krótki, adres e-mail podany wprost. Jeśli klient ma przewinąć trzy ekrany, żeby znaleźć numer, część z nich nie przewinie.
Formularz z ośmioma polami zbiera mniej zapytań niż formularz z trzema. Imię, kontakt i jedno pole na treść wystarczą, resztę ustalisz w rozmowie.
Test w trzy minuty, na telefonie
- Otwórz stronę główną i nie przewijaj. Czy wiadomo, co robisz i gdzie?
- Znajdź cenę dowolnej usługi. Ile kliknięć zajęło?
- Kliknij numer telefonu. Czy telefon zaczyna dzwonić?
- Policz pola w formularzu. Więcej niż cztery to za dużo.
- Sprawdź, czy zdjęcia są Twoje, czy z banku zdjęć.
- Zamknij oczy i wymień jedno zdanie, które zapamiętałeś ze strony.
Czego strona nie musi mieć
Animacji, które opóźniają wyświetlenie treści. Sekcji „o nas” na samej górze, bo klient przyszedł po usługę, a nie po historię firmy. Bloga, jeśli nikt go nie będzie prowadził. Czatu, którego nikt nie obsłuży. Karuzeli zdjęć, którą i tak nikt nie przewija dalej niż do drugiego slajdu.
Kolejność, w jakiej to układać
Nagłówek z konkretem, usługi, ceny lub widełki, dowody, kontakt. Do tego kontakt powtórzony po każdej większej sekcji, żeby decyzja o telefonie nie wymagała szukania.
Ta kolejność odpowiada kolejności pytań w głowie klienta: czy to na pewno dla mnie, czy robicie to, czego szukam, czy mnie na to stać, czy umiecie, jak się z wami skontaktować. Strona, która odpowiada w innej kolejności, zmusza do szukania, a szukanie kończy się zamknięciem karty.

