Menu w profilu, nie tylko na stronie
Google ma osobne pole na menu i osobne na dania. Wypełnione, podbijają widoczność na zapytania o konkretną potrawę, nie tylko o nazwę lokalu.
To jedyna branża w mieście, w której liczby są ogromne, a mimo to sześć na dziesięć profili nie ma nawet opisu firmy.
Prowadzę widoczność lokalną gastronomii, w tym sieć z około trzydziestoma lokalizacjami. Wiem, jak wygląda ta praca, gdy opinii przybywa szybciej, niż ktokolwiek zdąża je czytać.

W próbce 300 profili znalazły się 63 restauracje, kawiarnie, pizzerie, puby i bistra. Największa grupa w całym badaniu, więc liczby są tu najpewniejsze.
Pierwsze dwie liczby mówią, że w gastronomii nie da się wygrać samą liczbą opinii ani zdjęć. Przy medianie 769 opinii dorzucenie dwudziestu nowych nie zmienia niczego.
Dwie kolejne mówią, gdzie jest luka. Sześć na dziesięć lokali w tym mieście nie napisało o sobie ani zdania, a cztery na dziesięć nie podały, gdzie obejrzeć menu. Żadna z tych rzeczy nie kosztuje ani złotówki. Zabrakło kogoś, kto by ich dopilnował.
Gość, który wybiera miejsce na dziś wieczór, robi trzy rzeczy: sprawdza godziny, ogląda zdjęcia jedzenia i szuka menu z cenami. Brak którejkolwiek kończy się tym, że otwiera następny lokal z listy.
Źródło: własne badanie 300 profili firm usługowych w Gliwicach, dane z 16 czerwca 2026. Metodyka w pełnym opisie badania.
Google ma osobne pole na menu i osobne na dania. Wypełnione, podbijają widoczność na zapytania o konkretną potrawę, nie tylko o nazwę lokalu.
Ze świętami, dniami wolnymi i zmienionymi godzinami kuchni. Zamknięte, a otwarte w Google, to najczęstsza przyczyna jednogwiazdkowej opinii w tej branży.
Jedzenie, wnętrze, lokal z zewnątrz i zespół. Google traktuje je osobno, a większość lokali wrzuca wszystko do jednego worka.
Przy setkach opinii liczy się tempo odpowiadania i to, żeby ton był ten sam u wszystkich, którzy piszą.
Dostawa, rezerwacja, ogródek, dostępność dla wózków, opcje wegańskie. Gość filtruje po nich, zanim w ogóle zobaczy Państwa nazwę.
Jeśli lokali jest kilka, dane i ton odpowiedzi pilnowane centralnie, a widoczność mierzona osobno dla każdego adresu.
Prowadzę widoczność sieci piekarni ze Śląska: około trzydziestu lokalizacji, 16 936 opinii w profilach, 72 procent z nich ma odpowiedź. Przy takiej liczbie bez systemu odpowiada się na kilka ostatnich opinii i porzuca resztę.
Praca w sieci polega na trzech rzeczach: żeby wszystkie lokalizacje mówiły tym samym głosem, żeby dane nie rozjeżdżały się między nimi, i żeby mierzyć widoczność osobno dla każdego adresu, bo każdy konkuruje z inną okolicą.
Pełny opis: wyniki i realizacje.
Właśnie dlatego. Przy ośmiuset opiniach nikt w lokalu nie ma czasu ich czytać, a to one są dziś Państwa najlepiej czytaną treścią.
Praca nie polega na dorzuceniu kolejnych stu, tylko na tym, żeby każda nowa dostała odpowiedź, żeby te krytyczne nie zostawały bez reakcji i żeby profil był aktualny wtedy, gdy gość podejmuje decyzję.
Tak, własnym sprzętem, u Państwa. Sesja to od 1490 zł netto za pół dnia, do trzydziestu obrobionych zdjęć.
Zdjęcia z telefonu też przyjmuję i wrzucam, jeśli są aktualne. Gorsze zdjęcie dzisiejszego dania bije lepsze zdjęcie dania, którego już nie ma w karcie.
To akurat przewaga, nie problem. Google nagradza profile, w których coś się dzieje. Aktualizacja menu i wpis o nowej pozycji to dwie rzeczy, które i tak trzeba zrobić, tylko robi je ktoś inny niż kierownik zmiany o dwudziestej drugiej.
Prowadzenie wizytówki to 499 zł netto miesięcznie przy umowie na trzy miesiące, z wdrożeniem w cenie. Przy kilku lokalizacjach wyceniam osobno, bo praca rośnie wolniej niż liczba adresów.
Pełny cennik jest tutaj.
Sprawdzam profil, porównuję z lokalami z pierwszej trójki w Państwa okolicy i przesyłam listę rzeczy do poprawienia w kolejności ważności.